Teraz brytyjscy wrogowie przybyszów zza granicy zyskali znaczący argument, który z pewnością zechcą wykorzystać dla swoich celów. „Islamscy imigranci to terroryści i śmiertelne zagrożenie, z którym trzeba walczyć” – usłyszymy z pewnością z ich ust. Część polityków i działaczy prezentujących tego typu poglądy nie traci czasu i już teraz zaczyna głoszenie antyimigarnckich haseł. Przewodniczący Brytyjskiej Partii Narodowej (British National Party – tej samej, która niedawno rozpowszechniała ulotki porównujące Polaków do małp) Nick Griffin na swoim profilu w serwisie Twitter wezwał do protestów w Londynie. Jeden z jego wpisów głosi, że za ostatnią tragedię odpowiada zbyt duży napływ przyjezdnych. Sam islam nazwał „podłą, nikczemną religią”.
Premier David Cameron w przemówieniu wygłoszonym na Downing Street podkreślił, że napastnicy „zdradzili islam”. Zasugerował też, że nie jest to religia nawołująca do przemocy. Szef rządu próbował studzić nastroje i łagodzić atmosferę nienawiści wobec muzułmanów. O tym, że takie słowa były potrzebne świadczą wydarzenia, jakie rozegrały się w nocy po morderstwie. Na ulice Londynu wyszli zwolennicy nacjonalistycznej Angielskiej Ligi Obrony (English Defence League). Członkowie organizacji zaatakowali kilka meczetów, starli się również z policją.
Przed brytyjskim społeczeństwem stoi zatem nie lada wyzwanie, by nie dać się ponieść ksenofobicznym nastrojom. Z drugiej jednak strony trudno zignorować fakt, że młodzi muzułmanie mieszkający w państwach zachodnich coraz częściej są celem skutecznej indoktrynacji ze strony organizacji terrorystycznych. Al – Kaida nie musi dziś organizować skomplikowanych zamachów. Wystarczy wpoić imigrantowi odpowiednią ideologię, aby ten w pojedynkę zasiał panikę w społeczeństwie zachodniego państwa. Żyjący w Europie wyznawcy islamu często borykają się z problemami socjalnymi, są znacznie biedniejsi niż inni obywatele. Wywołuje to frustrację, która czyni ich bardziej podatnymi na skrajne hasła.
Teraz brytyjskie władze muszą w stanowczy sposób zareagować na ostatnie wydarzenia, aby zapewnić swoim obywatelom poczucie bezpieczeństwa. Mimo to konieczna jest ostrożność w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Pochopne działania mogą doprowadzić do narastania napięć w społeczeństwie. Rząd musi zatem wykazać się ogromnym wyczuciem i rozwagą.
