Pogoda na eurosceptycyzm

Dzień Europy obchodzony w Unii Europejskiej 9 maja powinien być wielkim świętem. To właśnie tego dnia w 1950 roku minister spraw zagranicznych Francji ogłosił plan utworzenia Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Organizacja miała nadzorować przemysły Niemiec i Francji, by zapobiec kolejnym wojnom. Był to początek jednoczenia Europy. W dobie dzisiejszego kryzysu mało kto pamięta o wzniosłych ideach, jakie przyświecały ojcom założycielom.

Proces integracji europejskiej spełnia swój główny, pierwotny cel. Od czasu II wojny światowej nasz kontynent nie przeżył konfliktu międzynarodowego na wielką skalę. Z pewnością duża w tym zasługa Unii, która za „skuteczną walka o pokój, pojednanie, demokrację i prawa człowieka” otrzymała w ubiegłym roku Pokojową Nagrodę Nobla, co u jednych wywołało ogromną radość, u innych oburzenie.



Prestiżowe wyróżnienie, które niektórzy ironicznie nazywali nagrodą na otarcie łez dla pogrążonej w kryzysie Wspólnoty, wcale nie poprawiło humoru jej obywatelom. Pośród społeczeństw Unii Europejskiej zapanowała pogoda na eurosceptycyzm i niewiele wskazuje, że ta sytuacja w najbliższym czasie ulegnie zmianie.

Mieszkańcy ogarniętego kryzysem południa zarzucają północy duszenie drakońskimi reformami ekonomicznymi. Obiektem nienawiści Hiszpanów, Greków, czy Portugalczyków jest przede wszystkim rząd w Berlinie. Demonstrujący obywatele tych państw niejednokrotnie porównywali niemiecką dominację w Europie do tej, jaką narzuciła III Rzesza. Z drugiej strony północ ma dość ratowania z opresji kolejnych krajów. Tym bardziej, że ich mieszkańcy nie okazują bynajmniej wdzięczności. W głowie niemieckiego podatnika może pojawić się pytanie, dlaczego z jego pieniędzy finansuje się pomoc dla Greków, czy Hiszpanów, którzy przez lata żyli ponad stan. Czarę goryczy przelał raport Niemieckiego Banku Centralnego, który wyliczył, że przeciętne gospodarstwo domowe w Niemczech może pochwalić się mniejszym majątkiem niż jego włoski, bądź hiszpański odpowiednik. Mimo to naszych zachodnich sąsiadów trudno zaliczyć do grona eurosceptyków. Wszystko dzięki dobrym wynikom, jakie odnotowuje tamtejsza gospodarka. Co więcej, analitycy przewidują jej wzrost w tym roku.

Mówiąc o eurosceptycyzmie, który opanowuje nasz kontynent nie sposób pominąć Wielką Brytanię. W państwie tradycyjnie pozostającym na uboczu Europy coraz wyraźniej słychać głosy o konieczności wyjścia ze Wspólnoty. Nastroje te wciąż narastają, czego najbardziej namacalnym przykładem były wyniki ostatnich wyborów regionalnych. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (United Kingdom Independence Party - UKIP) uzyskała w nich 23 proc. głosów plasując się za laburzystami (29 proc.) oraz torysami (25 proc.). Ugrupowanie jest bezsprzecznie najbardziej eurosceptyczne na brytyjskiej scenie politycznej.

W gronie rządzących torysów również coraz częściej słychać opinię, że Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską. Sam premier David Cameron co prawda nie jest zwolennikiem wyjścia ze Wspólnoty, jednak przyznaje, że należy „renegocjować” warunki obecności w Zjednoczonej Europie. Co kryje się pod tymi słowami? Szef rządu stwierdził, że Londyn chce odzyskać część kompetencji powierzonych wcześniej Brukseli. Jego zdaniem nie należy też oddawać więcej kontroli wspólnotowym organom. Czy ta „renegocjacja” miałaby również oznaczać próbę zwiększenia tzw. brytyjskiego rabatu? Z pewnością ucieszyłoby to Brytyjczyków, jednak dla pozostałych mieszkańców Unii Europejskiej takie ustępstwa byłyby nie do przyjęcia.

Problemy Zjednoczonej Europy widać gołym okiem, co przekłada się na jej popularność wśród obywateli. Nawet tradycyjnie proeuropejscy Polacy coraz mniej przychylnie patrzą na Brukselę. Pod koniec ubiegłego miesiąca PAP opublikował wyniki przeprowadzonego przez CBOS badania opinii publicznej, z którego wynika że poparcie dla członkostwa naszego państwa w Unii spadło od lutego o 5 punktów procentowych. Mimo to odsetek polskich obywateli, którzy popierają obecność we Wspólnocie wynosi 73 proc. Większość Polaków wierzy zatem, że europejska integracja jest właściwą drogą.
Trwa ładowanie komentarzy...