O autorze
Świat jest ciekawy i różnorodny. Właśnie dlatego się nim zajmuję. Jestem bacznym obserwatorem wydarzeń rozgrywających się poza granicami naszego państwa, a także w ich obrębie. Pracuję w dziale zagranicznym redakcji dziennika „Polska The Times”

Teheran obserwuje i wyciąga wnioski

Rozmowy pomiędzy grupą 5+1 a Iranem dotyczące prowadzonych przez Teheran badań nad technologią nuklearną zakończyły się fiaskiem. Przedstawiciele światowych potęg nie zdołali przekonać władz bliskowschodniego państwa do wstrzymania prac nad wzbogacaniem uranu. Irańscy przywódcy wiedzą, jakie dobrodziejstwa przyniesie im posiadanie broni atomowej.

Rozmowy w Ałma Acie, w których wzięły udział delegacje Iranu, a także pięciu państw posiadających swoich stałych przedstawicieli w Radzie Bezpieczeństwa oraz Niemiec (5+1), nie zakończyły się jakimkolwiek porozumieniem. Nie ustalono nawet czasu, ani miejsca kolejnego spotkania. Delegacja z państwa ajatollahów odrzuciła propozycję sześciu światowych potęg, które zaoferowały rozluźnienie sankcji gospodarczych w zamian za wstrzymanie prac nad technologią nuklearną, która według Teheranu ma być wykorzystywana jedynie w celach pokojowych. Mało kto wierzy w zapewnienia irańskich władz.



Iran wykazuje ogromną determinację w dążeniach do stania się nuklearną potęgą, mimo że sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską odbijają się na stanie tamtejszej gospodarki i poziomie życia obywateli. Coraz więcej osób nie ma pracy, zmniejszono wydobycie ropy, rośnie inflacja.

Dla władz Iranu ustąpienie byłoby wielką prestiżową porażką. Ponadto w Teheranie z pewnością bacznie obserwowano niedawne wydarzenia w Libii oraz obecne napięcia na Półwyspie Koreańskim.

Libijski przywódca pułkownik Muammar Kaddafi prowadził zaawansowane prace nad bronią atomową. Sytuację diametralnie zmieniła interwencja amerykańska w Iraku. Waszyngton usprawiedliwiał atak podejrzeniami, że Saddam Husajn rządzący wówczas w Bagdadzie, dąży do uzyskania potencjału nuklearnego. W 2003 roku amerykańskie oddziały wsparte przez sojuszników bez problemu rozprawiły się z siłami irackimi i położyły kres władzy dyktatora. Muammar Kaddafi w obawie, że podzieli los przywódcy Iraku jeszcze w tym samym roku wyrzekł się prac nad technologią atomową. Libia otworzyła się na współpracę z Europą i Stanami Zjednoczonymi, co zaowocowało rozwojem gospodarczym północnoafrykańskiego państwa. Jednak z perspektywy libijskiego dyktatora decyzja o zaniechaniu badań nad bronią nuklearną okazała się wielkim błędem. W 2011 roku Kaddafi został obalony. Znaczący udział miały w tym sił francuskie i brytyjskie, którym wsparcia logistycznego udzieliły Stany Zjednoczone. Gdyby przywódca Libii posiadał wówczas głowice jądrowe, Zachód dwa razy zastanowiłby się przed podjęciem decyzji o wsparciu walczących z jego oddziałami rebeliantów.

Z drugiej strony, przykładem dla Teheranu może być polityka Korei Północnej. Państwo Kimów przez wiele lat rozwijało własny program atomowy. Międzynarodowe rozmowy były dla Pjongjangu grą na czas i sposobem na realizację własnych interesów. W zamian za obietnicę wstrzymania prac nad technologią nuklearną Koreańczycy z północy otrzymywali m.in. dostawy żywności. Dziś kraj rządzony przez Kim Dzong Una posiada broń masowego zniszczenia, co diametralnie zmienia jego pozycję geopolityczną. Cały świat bacznie obserwuje każdą decyzję młodego przywódcy. Powszechne są obawy, że ewentualna wojna na Półwyspie Koreańskim skłoniłaby Pjongjang do nuklearnego ataku na Japonię lub Koreę Południową. Wszyscy liczą się z północnokoreańskim reżimem. O interwencji z zewnątrz i obaleniu dynastii Kimów nie może nawet być mowy.

Władze w Teheranie doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że broń atomowa odstrasza wrogie państwa. Właśnie dlatego nie zrezygnują z dążeń do wejścia w jej posiadanie. O ile pozwoli na to stan irańskiej gospodarki. Bliskowschodnie państwo będzie borykało się z coraz większymi problemami ekonomicznymi, zwłaszcza że amerykańscy kongresmani po fiasku rozmów w Ałma Acie zapowiadają wprowadzenie kolejnych sankcji.
Trwa ładowanie komentarzy...